Refleksja - W czasie przeżywania tej narodowej tragedii naszedł czas wyszukiwania w ludziach wielkości a nie małości, dostrzeżenia prawdziwych wartości i postaw. Lecz my, Polacy, zawsze mamy tendencję, aby jednoczyć się w chwilach ciężkich, ale po kilku dniach zaczynamy kłócić się tak jak zwykle.
Tak szybko mija czas, tak szybko mija życie. Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą - te słowa ks. Jana Twardowskiego są bardzo cenną wskazówką, która może stać się mottem życiowym każdego człowieka.
Sobota 10 kwietnia 2010 r. zapisze się jako dzień tragiczny, dzień w którym zostały przerwane nadzieje i niespełnione marzenia. I dlatego wszystkie, mniej istotne sprawy, muszą zejść na plan dalszy. Teraz czas na refleksję, głębsze zastanowienie i wspomnienie. Polska pogrążona jest w żałobie narodowej po katastrofie w Smoleńsku, bo zdarzyło się coś nieprzewidywalnego. O godz. 8.56, w czasie podejścia do lądowania na lotnisku w Smoleńsku rozbił się prezydencki samolot TU-154. Na pokładzie znajdowało się 96 osób, w tym osoby pełniące najwyższe funkcje w państwie - prezydent Lech Kaczyński z małżonką, a także, m.in.: ministrowie, parlamentarzyści, najwyżsi dowódcy Sił Zbrojnych RP, czołowi politycy, przedstawiciele duchowieństwa, reprezentanci Rodzin Katyńskich, funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Wśród polityków byli ludzie, którzy w przeszłości pełnili funkcje samorządowe.
Prezydent Lech Kaczyński z delegacją udawał się (dzisiaj mówimy, że pielgrzymowali) na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Nikt nie przeżył - zginęła prawie połowa przywódców narodu. To w wymiarze ludzkim pokazuje kruchość naszego życia, a zarazem jednoczy Polaków. W czasie przeżywania tej narodowej tragedii naszedł czas wyszukiwania w ludziach wielkości a nie małości, dostrzeżenia prawdziwych wartości i postaw. Po tragedii wszystko stało się inne, Polska stała się inna. Najpierw szok, potem wstrząs, niedowierzanie. Przed Pałacem Prezydenckim zapłonęły tysiące zniczy. To straszna i niewyobrażalna tragedia - te słowa najczęściej są powtarzane. Każdego dnia w różnych miejscach naszej Ojczyzny odprawiane są msze św. za tych, którzy zginęli pod Katyniem, za tych, którzy dziś cierpią, za Polskę (w naszych parafiach także). Dziś nikt nie wstydzi się publicznie przeżegnać, modlić się, nieść w dłoniach biało-czerwonej flagi czy kwiatów w tych barwach. Dziś wszyscy są dumni, że są Polakami.
Nasza gminna społeczność łączy się w bólu z wszystkimi rodakami dotkniętymi jedną z największych tragedii w historii Polski. Rodzinom, przyjaciołom i znajomym wszystkich ofiar tragedii pod Smoleńskiem składamy wyrazy głębokiego współczucia i żalu. Gmina Gorzyce oddaje hołd ofiarom tragedii pod Smoleńskiem. W czwartek, 15 kwietnia w kościele pw. Św. Anioła Stróża w Gorzycach - tak jak w wielu innych parafiach - odprawiona została msza św. w intencji ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Czy ta tragedia będzie kolejnymi rekolekcjami narodowymi? Tu wspomnę tylko o lokalnych wątku związanym z tragicznymi wydarzeniami, o hołdzie oddanym pomordowanym mieszkańcom Rogowa 65 lat temu przez Armię Czerwoną.
Dumni jesteśmy ze swojego prezydenta, którego celem było przywrócenie pamięci historycznej i ładu moralnego w naszej najnowszej historii. Teraz słyszymy, że Lech Kaczyński był najlepszym prezydentem, jakiego mieliśmy w III RP. To człowiek, którego wizerunek spreparowany przez przeciwników i media, na użytek opinii publicznej, tak zasadniczo różnił się od rzeczywistości, że wywoływał poczucie, iż żyjemy w dwóch nieprzystających do siebie światach. Pojawiły się refleksje: dlaczego ludzi doceniamy nie za życia a dopiero po ich śmierci, dlaczego o jedności mówimy dopiero po tragedii, dlaczego …
Prezydent Lech Kaczyński z Małżonką zostali pochowani na Wawelu. Pogrzeb miał zjednoczyć Polaków ale już przed tymi uroczystościami pojawiły się protesty przeciwko pochówkowi Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. I to nic, że prezydent zginął po bohatersku w czasie służby RP, bo leciał do Katynia, by oddać w imieniu całego społeczeństwa hołd męczennikom i upomnieć się o odsłonięcie całej prawdy. W tym czasie w mediach trwał festiwal powszechnej miłości... wciąż padały hasła o potrzebie jedności do czasu, aż pojawiły się rysy, pęknięcia i to stało się pretekstem do roztrząsania, niewiele znaczących spraw.
My, Polacy, zawsze mamy tendencję, aby jednoczyć się w chwilach ciężkich, ale po kilku dniach zaczynamy kłócić się tak jak zwykle. De mortuis aut bene aut nihil - O zmarłych należy mówić albo dobrze, albo w ogóle. - Chilon ze Sparty.
Przenikają się dwa wielkie wydarzenia. Katastrofa „drugiego Katynia” i 5. rocznica śmierci (2IV) Jana Pawła II. Jaka refleksja towarzyszy tym wydarzeniom? 5 lat temu wołano: „Santo subito”, a dzisiaj co zostało z nauki Jana Pawła II, kiedy wracamy pamięcią do tamtych chwil, które zjednoczyły niemal cały świat wokół jego osoby. Szczególnie my, Polacy, bez względu na różnice światopoglądowe i polityczne, byliśmy razem z nim i boleśnie przeżywaliśmy jego odchodzenie – godzina 21:37 jest symboliczną do dzisiaj. Pięć lat temu widzieliśmy Polskę zamyśloną, płaczącą. Polacy zatrzymali się na chwilę.... Jan Paweł II mówił, że człowieka mierzy się miarą serca, uczył miłości, szacunku, godności, patriotyzmu, zdołał znaleźć wspólny język i drogę do każdego serca. A dzisiaj, choć dla niemal wszystkich dorosłych Polaków (94 proc.) Jan Paweł II pozostaje ważnym autorytetem moralnym, nie przekłada się to na kierowanie w życiu codziennym jego nauką. Jak się okazuje, dla blisko połowy Polaków (45 proc.) dzień śmierci Jana Pawła II - 2 IV - to dzień szczególny, który starają się czcić w wyjątkowy sposób. Dla większości jednak (51 proc.) data ta nie ma większego znaczenia.
Znów, tak jak przed pięcioma laty, kiedy umierał papież Jan Paweł II, okazuje się, że jesteśmy narodem tylko na trudne czasy. Idealnie się jednoczymy i funkcjonujemy w obliczu strasznego wydarzenia.
Czy tak niewyobrażalna tragedia, śmierć przedstawicieli elity naszego państwa, może nas wzmocnić? Dominikanin ojciec Jacek Salij powiedział w noc po wypadku: – Taka ofiara, tyle wybitnych osób, które zmarły jednego dnia, nie mogło odejść na marne. Musimy z tym coś dobrego zrobić. Ale czy w tej sytuacji naszym obowiązkiem, każdego z nas, każdego Polaka, ale zwłaszcza osób obecnych w życiu publicznym, nie jest naprawa tego co jest? Lech Kaczyński jak nikt dochował wierności wartościom Solidarności; z dumą będziemy o nim mówić „człowiek Solidarności" - powiedział szef NSZZ „Solidarność" Janusz Śniadek podczas niedzielnej mszy pogrzebowej w Bazylice Mariackiej. Bronisław Komorowski podkreślił, że głos krakowskiego Dzwonu Zygmunta wzywa wszystkich, by śmierć 96 Polek i Polaków „nie była ofiarą daremną" i by „poczucie wspólnoty, opłakującej tragicznie zmarłych pielgrzymów polskiej sprawy przyniosło dobre owoce", „byśmy pogrążeni w żałobie potrafili wspólnie stanąć po stronie wolności, solidarności i prawdy".
Świeca nic nie traci, kiedy zapala następną świecę. - Erin Majors.
e-mail: ssitek@vp.pl; poczta@stanislawsitek.pl